AC Zymes - preparat zdrowotny
I co dalej z tą historią, czy będzie tutaj jakaś pointa. Spróbujemy. Choć trudno teraz powiedzieć: i żyli długo i szczęśliwie. Ale kto, i co, i jak, i kiedy. No oczywiście za siedmioma górami i za siedmioma rzekami, w zamku gdzie Calivita i ja uwiliśmy sobie nasze gniazdko, wydarzyła się nowa historia. Żyliśmy tam sobie spokojnie, u boku z doradcą mądrym i uczciwym Ac zymes, który został partnerem życiowym mojej drogiej matki. Żyło nam się nienajgorzej, powiedziałbym nawet, że całkiem wyśmienicie, pojawiły się w końcu jednak pewne okoliczności burzące naszą sielankową atmosferkę, jak to w bajce bywa. Może to i dobrze, bo zaczynało się robić naprawdę nudno i mdło. Pojawił się paraprotex groźny, ze swoją świtą. Calivita zadrżała na wspomnienie żywych jeszcze w naszych głowach wydarzeń. Niestety, stało się tak, że paraprotex cudownie zmartwychwstał, prawdopodobnie środki odurzające, które krążyły w jego maściowych żyłach, pozwoliły mu przetrwać. Dziwaczny paradoks. Ac zymes tylko się skrzywił, wiedział bowiem, że taka sytuacja prowadzi wprost do wojny, a której nie można zrezygnować, a trzeba jej stawić czoła. No i wszyscy wiedzieliśmy o tym. Paraprotex Groźny nie był sympatycznym facetem, a po tych wszystkich wydarzeniach, był tak wkurzony, że reszta zrobiła go w bambuko, że najpierw rozprawił się z rozgoryczoną grzybicą. Potem poczekał, zakopał się gdzieś w jakimś parszywym miejscu, tam nabrał sił, a gdy ponownie zaczął się rozlewać i nabrał masy, przybrał przydomek Groźny i ruszył na nas. Ac zymes jak zwykle, zachował zimną krew i postanowił obmyślić strategię obronną, z wykorzystaniem wszelkiego rodzaju detergentów. Parapotex nie był już tym samym gościem co kiedyś. Był brudnym i tłustym stworem, który przeobraził się w kreaturę niegodną pożałowania. Calivita nie mogła uwierzyć, że kiedyś był jej synem, że mogła z nim pracować i nieść pomoc innym. Teraz trudno było w to uwierzyć. Moja matka była akurat za granicą i bawiła się świetnie z koleżankami.
Pozostaw swój komentarz