Grawerowanie laserowe długopisów
Kleptomania to dosyć powszechne zjawisko, szczególnie jeśli chodzi o kradzież długopisów. Czy też macie państwo tak, że znajdujecie nieoczekiwanie w swojej torbie długopisy, czasem długopisy reklamowe, a niekiedy wieczne pióra posiadające grawerowanie laserowe? To ostatnie mi się nie zdarzyło, dzięki bogu. Mój mózg chyba musiał zareagować odpowiednim momencie i odwieść mnie od przywłaszczenia sobie czegoś bardziej kosztownego niż tanie długopisy reklamowe. Widocznie grawerowanie laserowe wysłało jakiś impuls do mojego mózgu, że tanie długopisy reklamowe takowego grawerowania nie posiadają. W jakiej sytuacji w ogóle dochodzi do tak żenujących przywłaszczeń. Kiedyś kiedy jeszcze byłam uczniem najpierw szkoły podstawowej, a potem liceum to po prostu czasem zapomniałam długopisu, czasem się zwyczajnie wypisał i musiałam pożyczyć. Oczywiście po lekcjach, czy to były długopisy Bic, czy Zenith, czy tanie długopisy reklamowe z firmy kolegi ojca, nieważne, wszystko lądowało odruchowo w mojej torbie, czy najpierw piórniku. Taki długopis odnajdowałam zazwyczaj na drugi dzień i najczęściej wrodzona uczciwość kazała mi oddać własność osobie do której należy. Czasem jednak zdarzało się tak, że zapominając zajrzeć do torby jeszcze tego samego dnia (powinnam zajrzeć bo przecież zadania domowe trzeba było odrobić, jednak w czasach szkoły podstawowej byłam niezwykle niefrasobliwa w tych kwestiach i odrabiałam lekcje przed zajęciami, albo na dużej przerwie) zapominałam oczywiście własnego długopisu. I sytuacja powtarzała się tak przez tydzień. Jakoś wylatywały mi z głowy takie drobnostki jak długopis. Właściciele owych długopisów też często zapominali, że je pożyczyli, szczególnie jeśli to były tanie długopisy reklamowe. Sama często miałam tak, że pożyczałam zapominalskim coś do pisania i potem nie pamiętałam już komu i co. Oczywiście w przypadku przyborów bardziej kosztownych niż długopisy jednorazowe, czy długopisy reklamowe, takie jak na przykład wieczne pióra posiadające na skuwce grawerowanie laserowe, sprawa miała się inaczej. Zazwyczaj właściciele ich albo nie pożyczali, albo upominali się o zwrot tuż po skończonej lekcji. To ułatwiało sprawę.
Pozostaw swój komentarz