Moja droga do domu
Obudziłem się w środku lasu. Nie wiedziałem skąd się tam wziąłem. Pamiętałem tylko, że wieziono mnie w ciężarówce. Droga była bardzo wyboista i stale leciały na mnie różne znaki i tablice ostrzegawcze. Jechałem bardzo długo, pod ciężarem traciłem oddech. Gdy samochód po raz kolejny wjechał w jakąś wielką dziurę, to dwa znaki i tablice ostrzegawcze zwaliły mi się na szyję. Straciłem wtedy przytomność. Obudziłem się właśnie w lesie. Obok mnie leżały znaki i tablice ostrzegawcze. Nie miałem na sobie ubrania. Kiedy wrzucano mnie do ciężarówki miałem przy sobie plecak, aparat fotograficzny i portfel. Kiedy się obudziłem byłem dosłownie nagi. Przeszedłem kilkaset metrów na boso. Czułem jak w stopy wbijają mi się szyszki i kamienie. Stopy zaczęły mi krwawić. Nie poddawałem się jednak. Wydawało mi się, że słyszę odgłosy przejeżdżających samochodów. Liczyłem na to, że droga jest blisko. Nie myślałem o tym, co zrobię kiedy już ją znajdę. Chciałem najpierw poczuć się bezpiecznie, a widok jadących samochodów miał mi dać poczucie bezpieczeństwa. Nie myliłem się, i po jakimś czasie moim oczom ukazała się droga. Teraz musiałem wymyślić sposób na złapanie stopa. Niestety nikt nie zatrzyma się w środku nocy na widok nagiego, brudnego i zakrwawionego mężczyzny. Tak przynajmniej mi się wydawało. Nie miałem jednak żadnego innego pomysłu. Stanąłem skulony przy drodze i zacząłem wzywać pomocy. Pierwsze samochody wyminęły mnie z dużą szybkością. Dopiero duża furgonetka zatrzymała się kilkaset metrów za mną. Wyszedł z niej wysoki mężczyzna ze strzelbą w ręku. Wytłumaczyłem mu co się stało. Zawiózł mnie do szpitala. Dał mi jakieś swoje spodnie, dzięki czemu nie musiałem się wstydzić w szpitalu. Opatrzono mnie. Nie miałem żadnych głębszych ran. Po wstępnych oględzinach mogłem udać się do domu. Po tej przygodzie już wiem, że lepiej nie wybierać się na wieczorne spacery. A kiedy już to robimy, to lepiej zabrać ze sobą jakąś dozwoloną broń.
Pozostaw swój komentarz